Tu i teraz | #2: Kwiecień

Amatorska ewolucja: Odgrzebane skarby i nowe wyzwania
W drugim numerze mojej amatorskiej gazetki postanowiłem zrobić coś wyjątkowego –
zajrzeć do mojego cyfrowego archiwum i zestawić je z tym, co robię dzisiaj. Jako amator uczę się, że fotografia to nie tylko to, co tu i teraz, ale też umiejętność nadania nowego życia kadrom sprzed lat.
Z archiwum amatora: Goszcz i Świdnica
W tym miesiącu na moich social mediach pojawiły się zdjęcia, które czekały w szufladzie na swój moment – potężne ruiny Pałacu w Goszczu oraz unikalny Kościół Pokoju w Świdnicy. To kadry wykonane jeszcze smartfonem, pochodzące z moich wcześniejszych podróży. Powrót do nich teraz, gdy buduję swoją stronę, uświadomił mi, że dobre oko do architektury miałem już wtedy, nawet bez profesjonalnego sprzętu w ręku.
Fasada Pałacu w Goszczu ( lewy górny róg galerii)
Wnętrze ruin pałacu z widocznym niebem (prawy górny róg galerii)
Kościół Pokoju w Świdnicy - szeroki plan (lewy dolny róg)
Detale architektury Kościół Pokoju w pokoju (prawy dolny róg)
Zanim jednak przejdę do nowości, odkopałem dwa ujęcia, które pokazują moje poszukiwania światła i nastroju w czystej naturze.
Leśny spektakl. Czysta geometria słońca przebijającego się przez gęstwinę drzew. To dowód na to, że czasem najprostsze momenty są najbardziej magiczne.
Przebudzenie. Mglisty, pomarańczowy poranek. To zdjęcie publikuję po raz pierwszy – czekało na odpowiedni moment, by dopełnić tę historię. Zdjęcie wykonane w podczas jazdy autokarem.
Nowy rozdział: Kanonada na niebie
Kanonada ptaków - po lewej surowy plik z matrycy , po prawej efekt końcowy po obróbce Dla kontrastu, kwiecień to też czas pokazywania możliwości mojego nowego Canona EOS R50. "Kanonada kadrów na niebie", czyli stado ptaków uchwycone w locie, to już efekt świeżej pracy z bezlusterkowcem. Zestawienie tych archiwalnych, statycznych brył architektury z dynamicznym ruchem ptaków pokazuje moją amatorską ewolucję – od kolekcjonowania wspomnień smartfonem po świadome polowanie na moment nowym sprzętem .Kadr nr 6 to mały wgląd za kulisy. Pokazuję Wam tutaj zdjęcie ptaków prosto z matrycy Canona, bez żadnych poprawek. Chcę, żebyście zobaczyli, ile pracy (i frajdy!) daje późniejsza cyfrowa obróbka, by oddać to, co widziały moje oczy w tamtej chwili.

Światło nad wodą (Archiwum) To zdjęcie, choć zamyka ten numer, również pochodzi z moich archiwalnych zbiorów. Znalazłem je na dnie dysku i nie mogłem uwierzyć, że tak długo tam leżało. Te promienie słońca przebijające się przez chmury to dla mnie idealny dowód na to, że pasja do łapania ulotnych chwil towarzyszyła mi od zawsze – teraz po prostu mam w rękach narzędzie (Canon R50), które pozwoli mi tę pasję wznieść na jeszcze wyższy poziom.
Maj zapowiada się równie interesująco. Będę dalej mieszać moje archiwalne znaleziska z nowymi eksperymentami, które planuję w ramach „szukania kadru”. Każde zdjęcie, czy to sprzed roku, czy sprzed chwili, jest dla mnie ważnym krokiem w tej przygodzie. Zapraszam do śledzenia moich postępów na Facebooku – tam historia dzieje się każdego dnia!




Komentarze